Bezpośrednim impulsem do realizacji tematu była autorska kartka fotograficzna którą otrzymałem niedawno od Rafała Nadolnego, świetlicowego rezydenta w stolicy. Fotografia przedstawia zwielokrotniony, ekspresyjny obraz samolotu-pomnika w Skierniewicach. Tytuł pracy: „Było sobie województwo”
Uświadomiłem sobie, że „Mojego Województwa” też już nie ma. Wykonywane przez lata fotografie bez żadnego konkretnego celu i przeznaczenia zaczęły powoli układać się w pary, dłuższe sekwencje i ciągi. Tak rodziła się idea zbioru, kolekcji fotografii przedstawiających coś czego już nie ma. Czegoś przeszłego, martwego i zasuszonego, pożółkłego i usystematyzowanego oraz przeraźliwie pozbawionego wyrazu.
Zielnik z jednakową skrupulatnością kolekcjonuje zarówno wizerunki endemicznych okazów, np. monstrualne betonowe miecze strzegące wjazdu do wnętrza terytorium ale też typowe kolejowe wieże ciśnień. Tworzenie dokumentu to pionierska wyprawa w głąb własnego archiwum ale i bieżąca praca w terenie. Dotarcie do „przezroczystych”, niewidzialnych artefaktów, wcześniej nieuświadamianych.
Wszystkie prezentowane na wystawie prace powstały w XXI wieku już po likwidacji Województwa. Wystawiane po raz pierwszy w Wągrowcu kopie stykowe są jedynymi, autorskimi, egzemplarzami fotografii. Formalna różnorodność prezentowanych prac stanowi świadectwo wątpliwości i poszukiwań oraz wiary w magiczną moc fotograficznego oryginału. Zbiór nie ma ambicji bycia pilską monografią. Na przykład pominięta, z wyjątkiem jednej fotografii, na wystawie została Trzcianka, która ma osobny zbiór fotografii pt. T.R. Schonlanke, który jeszcze nie był prezentowany.
Pilskość. Pochodzenie Mitu.
Komunistyczny bękart. Czerwona plaża i inne zmory. Trudno dziś jednoznacznie rozstrzygnąć czy reforma administracyjna z 1975 roku powołująca m. in. Województwo Pilskie była próba osłabienia pozycji wojewódzkich sekretarzy partyjnych. Ewentualnego sukcesora z „terenu” miał się obawiać Edward Gierek . Może jednak było w tym coś racjonalnego i rozsądnego? Na przykład program rozwoju prowincjonalnych miast średniej wielkości oraz impuls cywilizacyjny i zapowiedź tego co dziś nazywamy zrównoważonym rozwojem i powszechnie uważamy za wynalazek ostatnich lat.
Piła Wita Jeleni … Wagary w Merkurym, pierwsze piwo w Rodle. Białe mercedesy badylarzy i kuśnierzy, Polowanie na żubry, surfing na Gwdzie, Piła Tango, Polam i wszystko zgasło…
Moje Województwo a w nim…
Województwo Pilskie powstało latem 1975. Pamiętam, że po wakacjach ubyła spora grupka kolegów z naszej szkoły. Naszą klasę to jakoś ominęło. Może dlatego, że większość z nas dojeżdżała do szkoły ze wsi i przedmieść i nasi rodzice pewnie nie byli potrzebni w stolicy nowego województwa. Mit przyspieszonej industrializacji zawładnął umysłami nie tylko dzieci. Pojawiały się fantastyczne opowieści jak to za kilka lat sąsiadujące ze sobą miasteczka zostaną połączone liniami tramwajowymi a wkrótce i tak scalą się tworząc jedno wielkie Miasto-Piłę.
Łatwo można sobie wyobrazić, że przyspieszony rozwój jednego miasta u mieszkańców pozostałych wywoływał zazdrość, zawiść i niechęć. Nie był to dobry początek, aby w ramach jednego terytorium administracyjnego próbować zintegrować diametralnie różne grupy społeczne czy nawet etnograficzne. Trudno sobie wyobrazić większe różnice kulturowe czy cywilizacyjne, niż pomiędzy przesiedlonymi w pilskie lasy z Bieszczad Rusinami po Akcji Wisła z 1947 roku a zasiedziałymi gospodarzami na dobrych ziemiach “poznańskich”, na południe od Noteci.
Nie wiem czy jest potrzeba wspominać coś czego koniec większość przyjęła z ulgą, może z wyjątkiem części mieszkańców Piły którzy utracili “wojewódzki splendor”.
Jednak dla ludności przesiedlonej z Polski Centralnej z zwłaszcza Kresów projekt pt. “Województwo Pilskie” mógł się wydawać bardziej atrakcyjny. Dawał przynajmniej teoretyczną szansę budowania wspólnej przestrzeni społecznej na nowych, równych, warunkach a nie tylko konieczność wyłącznie się w istniejący układ i akceptowanie istniejących reguł. np... (wielkopolskość).
Dla ludności zamieszkującej tereny będące przed II Wojną Światową częścią II RP przyłączenie do pilskiego było rodzajem wykluczenia czy porzucenia. Z tym faktem niektórzy nie mogli się przez lata pogodzić. Było to też powodem do okazywania niechęci i wyższości sąsiadom z za Noteci. Jeszcze w latach 80-tych w Wieleniu (południowym) można było usłyszeć powiedzonko: „Wieleń karguli do serca przytuli”. Może jednak jest w tym trochę, protekcjonalnej, ale jednak czułości….
W niemal mono-etnicznym dziś kraju wspominanie w zasadzie „niuansów repatriacyjnych” ma dziś wyłącznie wartość historyczną. Odchodzi pokolenie przesiedleńców i szabrowników, utrwalaczy i autochtonów. Pozostaje jednak pytanie czy możliwe jest powstanie świadomego własnej tożsamości społeczeństwa obywatelskiego na pograniczu historycznej Wielkopolski i Pomorza dbającego o własną przestrzeń publiczną czy pamięć historyczną. Najważniejsze pozostaje pytanie o lokalny mit założycielski czy choćby idiom. Zdobycie Wału Pomorskiego nie wystarczyło na zbyt długo. Trzeba wymyślić coś nowego…?
*Zbiór zasuszonych i dokładnie opisanych roślin. Słownik Języka Polskiego.
Bogusław Biegowski , Poznań 13 czerwca 2011.
![]() |
| « poprzednia | następna » |
|---|



Sprzedam TV








Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.