„Kierowców panów” – takie anonse od miesięcy zamieszcza poznańska firma w prasie i internecie w rubryce „praca”. Kusi wysokimi zarobkami za wożenie majętnych kobiet. Kierowcy pozostają jednak bez pracy, a zarabia... firma pobierając od każdego kandydata „opłatę manipulacyjną”.
![]() |
– Trafiłem na to ogłoszenie, szukając możliwości dorobienia do renty. Telefonicznie powiedziano mi, że chodzi o wożenie kobiet na zakupy czy do fryzjera. Pani przedstawiająca się jako Ania zapewniała, że w żadnym wypadku nie chodzi o usługi towarzyskie. Kusiła zarobkiem po 800 złotych dziennie, twierdząc, że klientek jest bardzo wiele, a stawka godzinowa wynosi 100 złotych. Nie trzeba też mieć samochodu, bo jeździ się autami pań, które płacą za przewożenie – opowiada pan Zbigniew, jeden z oszukanych.
Umówił się na spotkanie w biurze firmy. – Kiedy wyraziłem zainteresowanie, podano mi adres w jednym z bloków przy ul. Tomickiego. Tam miałem spotkać się z pierwszą klientką – wspomina rencista. Przedstawiony przez niego przebieg spotkania pokrywa się z relacją innego oszukanego, pana Marka. Prowadząca firmę prosi, żeby położyć na stół komórkę (twierdząc, że to poufna rozmowa i nie może być nagrywana), pyta o wiek, znak zodiaku i zainteresowania oraz prosi o podanie... hasła rozpoznawczego dla klientek do przewożenia. Potem inkasuje 195 zł, na które nie wystawia pokwitowania. Po zapłaceniu z drugiego pokoju wychodzi rzekoma klientka (jest to współpracowniczka prowadzącej biuro). Twierdzi, że akurat dziś nie potrzebuje kierowcy, ale zapewnia, że zadzwoni jutro.
– Ale żadna pani do przewożenia się nie odezwała. Kiedy interweniowałem w firmie, mówiono mi, że zadzwoni inna pani. Żadnej pracy nie dostałem. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że chodziło tylko o to, żebym wpłacił te 195 złotych. Chciałem zwrotu pieniędzy, ale mi odmówiono. Usłyszałem, że widać nie przypadłem paniom do gustu – mówi pan Marek.
Relacje usłyszane od „kierowców panów” potwierdziliśmy, dzwoniąc na telefon z ogłoszenia. Ustaliliśmy także, że anonse dla kierowców (różniące się tylko numerami telefonów) zamieszczane są od dawna. W sieci można znaleźć rozpowszechniane tam przez oszukanych przestrogi przed firmą z ul. Tomickiego.
Sprawdziliśmy w miejskim rejestrze przedsiębiorców: w mieszkaniu, do którego zapraszani są poszukujący pracy, zarejestrowane są aż trzy firmy. Każda z nich ma inną właścicielkę. Dwie z firm to biura matrymonialno-towarzyskie, ale wszystkie mają wpisaną do rejestru „działalność związaną z wyszukiwaniem miejsc pracy i pozyskiwaniem pracowników”. Na drzwiach jest szyld tylko jednej z firm.
Kiedy dziennikarz „Polski Głosu Wielkopolskiego” zadzwonił do firmy w sprawie wprowadzania w błąd poszukujących pracy, usłyszał, że właścicielki nie ma i tego dnia jej nie będzie. Po naleganiach jednak się znalazła.
– Nikogo nie oszukujemy. Widać trafił się jakiś jeden niezadowolony klient – stwierdziła kobieta przedstawiająca się jako Beata. Zmieniła jednak swoją wersję po chwili, gdy usłyszała, że osób, które twierdzą, że zostały oszukane jest więcej. – My przecież nikomu nie gwarantujemy żadnej pracy, tylko pośredniczymy w jej uzyskaniu. Jeśli tych panów nikt nie chciał zatrudnić, to już nie nasza sprawa – oświadczyła.
– Wykorzystywanie poszukujących pracy, osób znajdujących się zwykle w trudnej sytuacji życiowej, jest skandaliczne – uważa radna Katarzyna Kretkowska, do której trafił ze skargą jeden z oszukanych.
Kierowcy, z którymi rozmawialiśmy, nie zawiadomili policji o wyłudzeniu od nich pieniędzy. – Od znajomego usłyszałem, że 195 złotych to za mała kwota, żeby policja tym się zajęła – tłumaczy pan Marek.
– Wysokość straty odgrywa rolę w przypadku kradzieży, ale jeśli chodzi o oszustwa, to nie ma żadnych ograniczeń. Poszkodowani mają prawo złożyć zawiadomienie o przestępstwie – wyjaśnia Zbigniew Paszkiewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
| « poprzednia | następna » |
|---|


Szczecin sprzedam lub zamienię na Wągrowiec








Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.