Wągrowiec nie ma pojemników na biodpady. Burmistrzyni Alicja Trytt chce zaciągnąć pożyczkę, którą będziemy spłacać do 2033 roku.

Wągrowiec nie ma własnych pojemników na bioodpady. Teraz temat wraca wprost na stół Rady Miejskiej – burmistrzyni Alicja Trytt przygotowała projekt uchwały, który ma otworzyć miastu drogę do zaciągnięcia 600 tys. zł pożyczki w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. To mieszkańcy – przez budżet – będą ją spłacać aż do 2033 roku.
Z dokumentów wynika, że samorząd ma już złożony wniosek o udzielenie pożyczki. Brakuje jednego elementu: zgody radnych. Bez takiej uchwały, umowy z funduszem podpisać się nie da. W uzasadnieniu projektu wpisano, że wybrano tę formę finansowania z uwagi na „preferencyjne warunki” i możliwość częściowego umorzenia.
Jak miasto chce to spłacać
W projekcie uchwały rozpisano harmonogram spłaty rat kapitałowych na lata 2026–2033. W 2026 roku spłata miałaby wynieść 34 615,38 zł. W latach 2027–2031 po 69 230,76 zł rocznie, w 2032 roku 69 230,82 zł, a w 2033 roku jednorazowo 150 tys. zł. Zabezpieczeniem pożyczki ma być weksel in blanco wraz z deklaracją wekslową.
W praktyce oznacza to, że zakup brązowych pojemników będzie finansowany długiem, który „zostanie” w budżecie na osiem kolejnych lat.
MSOK oferował pojemniki w pakiecie
W tle jest jeszcze jeden wątek, o którym trudno nie wspomnieć. Jak informowaliśmy w ubiegłym roku, Międzygminne Składowisko Odpadów Komunalnych (MSOK) przedstawiało miastu Wągrowiec kalkulację na odbiór i transport odpadów od 1 kwietnia 2025 roku do 31 grudnia 2026 roku (21 miesięcy) za 7 383 029,35 zł brutto. W przeliczeniu na lata miało to dawać około 3 164 155,44 zł brutto za dziewięć miesięcy 2025 roku oraz 4 218 873,91 zł brutto za pełny rok 2026.
Kluczowe jest jednak to, co MSOK deklarował w tej kalkulacji. Spółka ujęła nie tylko sam odbiór odpadów, ale również zakup pojemników na odpady zmieszane i BIO, a dla wspólnot mieszkaniowych całe „gniazda” pojemników 1100-litrowych. W ofercie znalazł się też system RFID, czyli czipowanie pojemników zgodnie z wymaganiami miasta.
Dziś, gdy w projekcie uchwały pojawia się kredyt na same pojemniki do bioodpadów, rodzi się pytanie: czy w poprzednich wariantach organizacji systemu dało się ten koszt „ograniczyć” umową na odbiór odpadów z MSOK – bez wieloletniego zadłużania budżetu? I czy miasto nie zapłaci za brak takiej decyzji podwójnie: raz w opłatach za system, drugi raz w ratach pożyczki?



