Park 600-lecia w Wągrowcu zamienił się w hawajską wioskę. Wszystko za sprawą wydarzenia „Cały Wągrowiec tańczy HULA”.

Wydarzenie miało integrować mieszkańców, promować aktywność i pokazać, że taniec może łączyć pokolenia. Było kolorowo, radośnie i z energią, choć trudno nie zauważyć, że organizacyjnie nie wszystko zagrało tak, jak mogłoby.
Wydarzenie odbyło się w godzinach, w których wielu mieszkańców Wągrowca po prostu było w pracy. To ważny szczegół, bo przy takiej formule trudno mówić o pełnej, spontanicznej frekwencji mieszkańców. W parku pojawiły się m.in. dzieci z przedszkoli, co oczywiście dodało wydarzeniu życia i koloru, ale jednocześnie rodzi pytanie, czy bez zorganizowanych grup uczestników frekwencja wyglądałaby równie imponująco?
Oficjalnego otwarcia dokonał Krzysztof Poszwa, zastępca burmistrzyni Wągrowca. Przywitał uczestników i pogratulował zespołowi Nani Ke Ola sukcesów odniesionych podczas festiwalu Hula ’Oni E w Wiedniu. Wągrowieccy tancerze przywieźli ze stolicy Austrii aż trzy puchary: pierwsze miejsce dla zespołu panów w swojej kategorii, drugie miejsce dla zespołu pań w kategorii 50+ oraz drugie miejsce dla solisty.
To wyniki, które zasługują na uznanie. Pokazują, że pasja, systematyczna praca i zaangażowanie mogą zaprowadzić lokalny, amatorski zespół na międzynarodową scenę. Nani Ke Ola nie tylko reprezentuje Wągrowiec poza granicami kraju, ale też potrafi swoją energią zarazić innych. W Parku 600-lecia to właśnie członkowie zespołu poprowadzili warsztaty taneczne dla uczestników.
Nie brakowało uśmiechów, wspólnego tańca i dobrej atmosfery.
„Cały Wągrowiec tańczy HULA” bez wątpienia było wydarzeniem barwnym i sympatycznym. Miało potencjał, by stać się prawdziwą miejską integracją. Problem w tym, że integrację mieszkańców trudno organizować wtedy, gdy znaczna część z nich nie ma realnej możliwości w niej uczestniczyć. Zaproszenie dzieci z przedszkoli poprawia obraz frekwencji, ale nie zastępuje otwartego udziału dorosłych mieszkańców, którzy w tym czasie wykonywali swoje codzienne obowiązki.
Sukces Nani Ke Ola w Wiedniu jest powodem do dumy i warto go pokazywać. Takie inicjatywy mają sens, bo promują lokalną kulturę, aktywność i wspólnotowość. W przyszłości warto jednak zadbać o termin i godzinę, które pozwolą uczestniczyć w wydarzeniu nie tylko zorganizowanym grupom przedszkolnym, ale także mieszkańcom, dla których takie spotkania są przecież organizowane.




