Na Stadionie Miejskim im. Stanisława Bąka w Wągrowcu nadal nie ma elektronicznej tablicy wyników. Zabezpieczone środki są za małe, brakuje ponad 32 tysiące.

Sprawa tablicy wróciła po utrzymaniu Nielby Wągrowiec w czwartej lidze i coraz głośniej wybrzmiewa w środowisku kibiców, działaczy oraz zawodników. Inicjatorem zakupu tablicy jest radny Rady Miejskiej w Wągrowcu Szymon Jasiński, który publicznie poinformował, że w budżecie miasta na 2026 rok zabezpieczono na ten cel 25 tysięcy złotych.
| Problem w tym, że po analizie ofert okazało się, iż ta kwota nie wystarczy
Jak przekazał radny, wspólnie z dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Wągrowcu oraz przedstawicielem klubu wybrano już konkretną tablicę. Do pełnego sfinansowania zakupu i montażu brakuje jednak ponad 32 tysięcy złotych.
Jasiński informuje, że w kwietniu zwrócił się z wnioskiem o znalezienie dodatkowych środków i możliwość poddania sprawy pod głosowanie podczas majowej sesji Rady Miejskiej. Do tego jednak nie doszło. Kolejny wniosek, tym razem na czerwcową sesję, miała złożyć dyrektor OSiR. Po rozmowie z burmistrzynią Alicją Trytt radny przekazał, że również w czerwcu brakujących pieniędzy nie uda się znaleźć. Burmistrz miała jednocześnie zapewnić, że temat ma na uwadze.
| Sprawa ma jednak nie tylko wymiar sportowy, to może być kontekst polityczny
Szymon Jasiński po ostatnich zmianach w wągrowieckim samorządzie pozostaje radnym niezależnym. Wcześniej był związany z klubem Krzysztofa Poszwy, ale po objęciu przez Poszwę funkcji zastępcy burmistrza nie poszedł w kierunku dalszej klubowej współpracy. Z klubu wystąpił i zdecydował się działać jako radny niezrzeszony.
I właśnie dlatego w kuluarach pojawia się pytanie, czy polityczna samodzielność radnego ma jakikolwiek wpływ na tempo realizacji inicjatywy, którą zgłosił. Czy brak decyzji o przesunięciu nieco ponad 32 tysięcy złotych to wyłącznie kwestia napiętego budżetu miasta, czy również sygnał, że niezależny radny ma dziś mniejszą siłę przebicia niż radni skupieni wokół politycznego zaplecza burmistrzyni?
Na to pytanie nie ma dziś jednoznacznej odpowiedzi. Faktem jest jednak, że pieniądze na zadanie zostały częściowo zabezpieczone, tablica została wybrana, a brakująca kwota nie jest wydatkiem liczonym w setkach tysięcy złotych. Tym bardziej sprawa budzi emocje, bo dotyczy stadionu miejskiego i klubu, który właśnie utrzymał się w czwartej lidze.
Jasiński zwraca uwagę, że na tym poziomie rozgrywek trudno znaleźć stadion bez elektronicznej tablicy wyników. Co więcej, zespoły, które awansowały z piątej ligi, jak Kłos Budzyń i Astra Krotoszyn, takie urządzenia już posiadają. Wągrowiec pozostaje więc wyjątkiem, i to wyjątkiem coraz trudniejszym do obrony wizerunkowo.
| Elektroniczna tablica wyników nie jest luksusem
To podstawowy element organizacji meczu, ułatwienie dla kibiców, zawodników i obsługi spotkań. To także sygnał, czy miasto traktuje swój stadion jako obiekt odpowiadający poziomowi rozgrywek, w których występuje lokalny klub.
Radny Szymon Jasiński zapowiada, że nadal będzie zabiegał o zakup i montaż tablicy. Kibice czekają. A władze miasta muszą odpowiedzieć nie tylko na pytanie, kiedy znajdą brakujące środki, ale także czy w sprawach sportu i miejskiej infrastruktury decydują wyłącznie potrzeby mieszkańców, czy również układ sił w Radzie Miejskiej.

