W Siedleczku, jak co roku tuż po świętach, wraca tradycja, na którą mieszkańcy czekają od miesięcy. 27 grudnia 2025 roku wieś wypełnił śpiew kolęd i gwar przebierańców. Kolędnicy, witając gospodarzy melodią „Przybieżeli do Betlejem”, odwiedzali dom po domu, składając noworoczne życzenia i przypominając zwyczaj znany tu jeszcze sprzed wojny.

Za organizację wydarzenia od kilku lat odpowiadają sołtys i Rada Sołecka. To z ich inicjatywy grupa Herodów po Bożym Narodzeniu wyrusza w trasę, by utrzymać ciągłość lokalnego obrzędu i wciągać w niego kolejne roczniki dzieci i młodzieży z Siedleczka i okolic.
W tegorocznej ekipie nie brakowało postaci, które budują charakter kolędowania. W role wcielili się m.in. diabły, aniołowie, król, pastuszkowie, „baby” i przekupki, byli też Mikołaje, reporter oraz tajemnicza postać przebrana za „Śmierć”. Wśród kolędników znaleźli się: Zofia Nowak, Piotr Nowak, Justyna Mikołajczak, Julia Piec, Maja Pilachowska, Marek Brząkowski, Anastazja Szczepaniak, Adrianna Szczepaniak, Magda Nowak, Amelia Politowska, Daria Nowak, Wiesława Gruchała, Jagoda i Stanisław Biniewscy oraz Janusz i Zdzisław Głomb.
Nowością, która od razu rzucała się w oczy, był przejazd przez wieś na rozświetlonym, świątecznym wozie. Kolędnicy podkreślają, że dzięki uprzejmości Janusza i Zdzisława Głombów mogli dotrzeć sprawniej do kolejnych domów, a sama forma przejazdu dodała wydarzeniu widowiskowego charakteru.
Finał miał już bardziej sąsiedzki niż sceniczny wymiar. Dla kolędników i organizatorów członkowie rady sołeckiej oraz mieszkańcy przygotowali ognisko i grilla. W przygotowaniach wymieniani są m.in.: Marek Przybylski, Jacek Bochna, Piotr Bochna, Michał Ziętara, Rafał Ziętara, Eugeniusz Piec i Łukasz Nowak. O świąteczną oprawę sali widowiskowej zadbano dzięki udekorowaniu jej choinkami, co było możliwe dzięki życzliwości Macieja Resztaka i Krystyny Kasperkowiak.
Kolędowanie Herodów to w Siedleczku coś więcej niż jednorazowa atrakcja. Według lokalnych przekazów zwyczaj był znany już w okresie międzywojennym, a po II wojnie światowej miał swoich społecznych opiekunów, w tym propagatorkę lokalnej kultury Henrykę Skawińską. Dziś tradycję podtrzymuje Rada Sołecka, pilnując, by w rolach nie zabrakło młodych, bo to od nich zależy, czy za rok ktoś znów zapuka do drzwi z kolędą.





