Smogulec zagrał w tym roku na nutę, którą na Pałukach i w północnej Wielkopolsce zna się od pokoleń.

Podkoziołek Pałucki, zorganizowany przez Koło Gospodyń Wiejskich Smogulanki, przyciągnął mieszkańców nie tylko samej wsi, ale też mieszka powiatu wągrowieckiego i sąsiednich gmin. Organizatorzy mówią o blisko 80 uczestnikach.
Wydarzenie miało dwa wyraźne akty. Najpierw szkoła podstawowa w Smogulcu, gdzie tradycję podkoziołka zaprezentował Zespół Regionalny Pałuki z Kcyni. Obok tańców i scenek obrzędowych pojawił się też kontekst, bez którego takie spotkania zamieniają się w „folklor dla folkloru”. O pałuckich zwyczajach opowiadała Renata Gaj-Kowalska, wprowadzając uczestników w sens dawnych zapustów i to, skąd wziął się sam obrzęd.
Podkoziołek w tradycji był ostatnim mocnym akcentem karnawału, zanim zaczynał się post. Na wsiach i w miasteczkach końcówka zabaw miała swoją dramaturgię: była muzyka, była społeczna gra ról, były „postacie” z korowodu i był symboliczny koziołek. Etnografowie opisują, że w zapustny wtorek panny wrzucały pieniążek „pod koziołka”, wierząc, że to przyniesie szczęście w sprawach sercowych.
Smogulec postawił właśnie na tę opowieść: było ludowo, było z humorem, ale bez udawania, że to muzealny eksponat. W scenach ostatkowych pojawiły się charakterystyczne figury znane z regionalnych zapustów, a publiczność dostała także to, co w takich wieczorach najważniejsze, czyli wspólnotę przeżycia. W relacji organizatorów pada nawet krótki refren, który oddaje klimat: „My tu przyszli na zapusty, bo my mamy worek pusty, a wieczorem podkoziołek!”.
W drugiej części świętowanie przeniosło się do świetlicy wiejskiej. Tam na uczestników czekał tradycyjny poczęstunek przygotowany przez panie z KGW. Burmistrz Robert Torz podkreślał rolę współpracy samorządu z organizacjami społecznymi i kołami gospodyń, bo to one najczęściej dźwigają ciężar lokalnej kultury „od środka” – bez scenografii na pokaz.
Istotny jest też finansowy detal, bo bez niego wiele takich inicjatyw kończy się na dobrych chęciach. Zadanie zrealizowano w formule małego grantu (art. 19a ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie), wydarzenie otrzymało też wsparcie ze środków powiatu wągrowieckiego. Powiat przeznaczył 3,5 tys. zł.
Podkoziołek w Smogulcu pokazuje coś jeszcze: tradycja nie musi być ani szkolną akademią, ani festynową dekoracją. Kiedy stoi za nią praca ludzi z miejscowości i sensownie dobrani partnerzy, potrafi porwać kilka pokoleń naraz – i przypomnieć, że kultura regionu dzieje się przede wszystkim w takich salach jak ta w Smogulcu, a nie tylko na dużych scenach.


